Powiadomienie o dostępności Poinformujemy Cię, kiedy produkt pojawi się w magazynie. Po prostu zostaw swój prawidłowy adres e-mail poniżej.
Email Nie podzielimy się z nikim innym.

Izabela Makosz: jej sposób na sukces

Nie przestawaj się rozwijać. Nabierz pokory. Nie bój się ryzyka. Izabela Makosz, założycielka sieci salonów depilacji Time for Wax, która po godzinach prowadzi program Time for Business na YouTubie, uczący kobiety przedsiębiorczości, radzi, jak pogodzić sukces zawodowy ze szczęściem w życiu prywatnym. Można mieć wszystko? Można!

W jaki sposób założyła pani swój biznes Time for Wax?

Wcześniej pracowałam w korporacji jako Key Account Manager. Po urlopie wychowawczym zamiast wrócić na etat, postanowiłam założyć własną firmę. Ze złudną nadzieją, że taki tryb pracy dał mi większą wolność. Mam oczywiście więcej swobody w decydowaniu o harmonogramie dnia, ale za to właściwie zawsze jestem w pracy. Pochodzę z rodziny przedsiębiorców, więc wiem, że biznes to ciężki kawałek chleba. Rodzice odwodzili mnie od tej decyzji. Ale ja chciałam się sprawdzić, czując, że mam pomysł na to, jak osiągnąć sukces. Miałam poczucie bezpieczeństwa, bo szef powiedział mi, że zawsze mogę do firmy wrócić. Motywacją nie były dla mnie pieniądze, tylko chęć stworzenia czegoś własnego. Wiedziałam, gdzie chcę być za kilka lat.

A jest coś takiego jak gen przedsiębiorcy?

Na pewno w domu poznałam pierwsze tajniki prowadzenia biznesu. Ale z czasem odkryłam, że sekretem sukcesu jest determinacja. To ona łączy wszystkich ludzi sukcesu – Billa Gatesa, Elona Muska, Steve’a Jobsa. Niekoniecznie umiejętności, a nawet nie wykształcenie, tylko cierpliwość, samozaparcie, wytrwałość. W korporacji wcale nie byłam najlepsza w tym, co robiłam. Ale nigdy nie spoczywałam na laurach. Byłam kumatą dziewczyną, która miała marzenia. I uważałam, że przy odrobinie starania wszystko da się zrobić. Jak nie umiałam czegoś zrobić, pytałam lepszych od siebie, dokształcałam się, próbowałam. Wierzę, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Czego pani się bała?

Porażki. Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie, że jeśli nie wyjdzie, trudno. Spróbuję raz jeszcze.

Czemu jeszcze zawdzięcza pani sukces?

Intuicji do ludzi. Uważam, że my, kobiety, zbyt rzadko ufamy swojemu instynktowi. Często ją wyciszamy, chcąc kierować się wyłącznie zdrowym rozsądkiem. To błąd. Trzeba mieć też odrobinę brawury. Gdy odwagi jest za dużo, można przesadzić z ryzykiem, jeśli za mało, działać asekurancko, a w efekcie nic nie osiągnąć.

Czy biznesplan ma znaczenie?

Biznesplan to tylko założenie. Determinacji wymaga jego wdrażanie, a potem korygowanie. Tu się zaczynają schody, bo codziennie trzeba zmierzyć się z nowymi wyzwaniami.

Jak wygląda pani współpraca z innymi?

Dopiero niedawno nauczyłam się, jaką wartością jest praca zespołowa. Wcześniej byłam nastawiona na cel, a nie na ludzi. Od kiedy zmieniłam podejście, osiągam lepsze rezultaty. Jeszcze kilka lat temu nie chciałam zarządzać ludźmi, bo wydawało mi się, że nie mam ku temu predyspozycji. To się zmieniło, gdy nauczyłam się słuchać. Polubiłam team work, ale tylko z ludźmi, którzy mają power. Gdy ktoś powtarza, że nic się nie da zrobić, podcina mi skrzydła.

fot. Filip Okopny

Jakie doświadczenia z życia osobistego uczyniły panią lepszą bizneswoman?

Macierzyństwo nauczyło mnie słuchać. W każdej trudnej sytuacji – w domu i w pracy – zadaję sobie pytanie: co mi ta sytuacja pokazuje, co zrobić, co zmienić, jaka jest moja rola w tej sytuacji, jaką rolę chciałabym w tej sytuacji odegrać. Co jeszcze? Szczęście w życiu prywatnym daje mi luz w zawodowym. Nic już nie muszę. Zarówno biznes, jak i macierzyństwo nauczyły mnie pokory.

Czy trzeba dokonać wyboru między karierą, a macierzyństwem? A może jednak da się mieć wszystko?

Nie trzeba, ale jeśli chce się osiągnąć sukces w obu dziedzinach, trzeba mieć wsparcie dobrych ludzi. Mój syn, Mikołaj ma cudowną opiekunkę. Na swoim blogu napisała ostatnio, jaka szczęśliwa była, gdy podziękował jej, że przyszła zobaczyć, jak gra w piłkę. Czytając to, popłakałam się, bo zrozumiałam, że to ja powinnam była  mu kibicować. Czułam, że coś przegapiłam. I więcej sobie na to nie pozwolę. Kiedyś myślałam, że liczy się jakość, a nie ilość czasu spędzonego z dziećmi. Teraz wiem, że czasami chodzi o samą obecność. Kobiety, które chcą robić karierę, muszą codziennie dokonywać wyborów – dom, czy praca. I nauczyć się w obu tych sferach delegować zadania.

Ale można odnaleźć równowagę?

Tak, ale kobietom jest trudniej. Mężczyźni w pracy są nastawieni na cel, kobiety zawsze mają z tyłu głowy rodzinę. Odprowadzanie dzieci do przedszkola, szczepienia, prace domowe. O tym wszystkim musimy myśleć w przerwach ważnych projektów. Często w pracy myślałam, że za rzadko jestem w domu. A spędzając czas z dziećmi, zastanawiałam się, czy w pracy wszystko w porządku.

Pani pasją jest pomaganie innym kobietom – uczenie przedsiębiorczości. Jak znajduje pani na to czas?

Odkryłam, że mam ku temu predyspozycje. Dziewczyny chcą się ode mnie uczyć. W ciagu czterech lat nagrałam ponad sto odcinków mojego programu Time for Business TV.  

Od początku miałam wsparcie mojego męża, który nie miał wątpliwości, że powinnam zainwestować w swoją pasję. Dzięki kanałowi na YouTubie dowiedziałam się nowych rzeczy o prowadzeniu biznesu. Czym rzucisz, to do ciebie wróci.

Czego uczy pani inne kobiety?

Bój się i ucz. I tego, że każdy projekt trzeba realizować małymi krokami, na bieżąco weryfikując postępy. Nie można też bać przyznać się do błędu, a nawet poprosić o pomoc, choćby coacha. Pokora to podstawa. Ja wielokrotnie stawałam przed swoim zespołem, mówiąc, że nie miałam racji. Bo przecież wciąż się uczę.

A sama czuje się pani kobietą sukcesu?

Mój sukces to nie Time for Wax, ani Time for Business. Mój sukces to droga, którą przeszłam i jakim człowiekiem się dzięki temu stałam. Mój największy sukces to odkrycie ze mogę się dzielić wiedzą, że nie boje się powiedzieć przepraszam myliłam się  ze mam odwagę określić, a potem realizować swoje marzenia i plany.

Dodaj komentarz